Obrazoburcza Czarodziejka

24 Lu

NOSTALGICZNIE Manga i anime to takie dwie dziedziny popkultury, które oferują odbiorcy niemalże wszystko czego ten zapragnie. Przytłaczający różnorodnością rynek wydaje rokrocznie na świat multum produktów, trafiających w każde gusta. Mamy familijne produkcje, jak uhonorowane Oscarem „W Krainie Bogów” Miyazakiego, mamy legendarny już w środowisku fanów „Ghost in the Shell” dla miłośników mrocznego cyberpunka, krwawe „Higurashi no naku koro ni” i „Elfen Lied” dla widzów o mocnych nerwach i żołądkach. Mamy też w końcu produkcje erotyczne, softowe echi i bardzo dosłowne i odważne hentai (które z resztą dzieli się na swoje podgatunki, niektóre niezwykle „kreatywne”.) Niestety, przeogromna dostępność tych ostatnich w sieci, sprawiła, że dla niezorientowanego w tematyce mangi i anime przeciętnego Polaka jeszcze kilka lat temu słowo „manga” kojarzyło się wyłącznie z kreskówkowym porno.

W całym zamieszaniu oberwało się również „Czarodziejce z Księżyca”, produkcji, która odmieniła oblicze polskiego  rynku mangi i anime i w znacznej mierze odpowiedzialna jest za dzisiejszy panujący na nim „dobrobyt”.

Dla niewtajemniczonych, „Czarodziejka” opierała się na prostej formule: mało rozgarnięta, leniwa i roztrzepana nastolatka Usagi (a w naszej rodzimej wersji Bunny), okazuje się być „wojowniczką o miłość i sprawiedliwość”, która musi (wraz ze swoimi przyjaciółkami-wojowniczkami) stawić czoła złoczyńcom chcącym zagłady i/lub podbicia Ziemi.  Jednym słowem: banał. Ten banał jednak wywołał swego czasu spore zamieszanie wśród stróżów moralności.

Sceny transformacji wzbudziły kontrowersje i oskarżenia o pornografię.

Uniformy urodziwych wojowniczek charakteryzowały baaardzo krótkie spódniczki i wysokie obcasy. Co więcej, znani z zamiłowania do różnych transformacji Japończycy (weźmy choćby mających swoje korzenie w Kraju Kwitnącej Wiśni, Power Rangers czy Transformersów), stałym elementem każdego odcinka uczynili sceny przemian wojowniczek. Kreskówkowe dziewczęta szybowały kręcąc piruety w bliżej nieokreślonej kolorowej przestrzeni nago. Co prawda żadne intymne partie ciała nie zostały narysowane, a nagość czarodziejek była widoczna tylko w konturach sylwetek. To jednak wystarczyło aby wywołać burzę. Serial był oskarżany o pornografię i demoralizację dzieci. Co bardziej kreatywni z kolei oskarżali serial o propagowanie magii i satanizmu.

Mimo nagonki, „Czarodziejka” była prawdziwym hitem, a jej emisja wznawiana dwukrotnie (200 odcinków w 5 seriach). Nie obyło się jednak bez ingerencji i cięć. Widzowie śledzący z wypiekami na twarzy zbliżającą się do finału pierwszą serię przeżyli zaskoczenie gdy zamiast ciągu dalszego, zobaczyli nowy opening i lukę w fabule. Okazało się, że 2 ostatnie odcinki serii zostały niedopuszczone do emisji z uwagi na pojawiające się w nich brutalne sceny. Nie do zaakceptowania okazała się również nagość w czołówce serii 4-tej, która notabene trwała zaledwie kilka sekund i, w kontekście całej serii, symbolizowała raczej dziecięcą niewinność niż dorosłą seksualność.

Zabawne były słowne ucieczki przed związkiem gejowskim dwóch antagonistów w pierwszej serii. Słowa towarzyszące romantycznej scenie śmierci jednegoo z nich w ramionach ukochanego, które w Polsce przetłumaczono na: „Zawsze kochałem Cię jak brata” stały się niemal legendarne wśród polskich fanów.

Polska telewizja okazała się jednak i tak względnie postępowa w porównaniu z, chociażby telewizją amerykańską. W USA związek lesbijski między dwiema wojowniczkami przekształcono w więź rodzinną łączącą kuzynki. Spowodowało to dodatkowe cięcia i zmiany dialogów, które w przypadku tych postaci miały wielokrotnie podtekst delikatnie seksualny. Na youtube po dziś dzień, lata po zakończeniu emisji serialu, toczą się dyskusje nad naturą relacji Haruka-Michiru. Płaski jak deska Zoisite (wspomniany autor słów o braterskiej miłości), został kobietą w amerykańskiej wersji, a z serii 5-tej po prostu zrezygnowano, gdyż jej emisja wymagałaby całkowitej zmiany fabuły. Jednym z głównych wątków jest bowiem platoniczny romans między, udającą mężczyznę, nowo przybyłą wojowniczką z kosmosu, a główną protagonistką.

Lesbijska para bohaterek uniknęła cięć i ingerencji w dialogi w polskiej wersji.

Ironiczne, że tak na „Czarodziejkę” zareagowało państwo, w którym szczególnie obsesyjnie przestrzega się poprawności politycznej.

Z perspektywy czasu zastanawiam się czy w Polsce problemu nie rozwiązałyby ograniczenia wiekowe. Chociażby niewielki znaczek z liczbą 12 w rogu ekranu, sugerującą, iż jest to serial dla dzieci „bardziej uświadomionych” mógłby uspokoić obrońców moralności, martwiących się o skorumpowanie umysłów najmłodszych. W ówczesnych czasach było to jednak graniczące z niemożliwością, gdyż drugim, niemal równie popularnym jak ten o kreskówkach porno, stereotypem dotyczącym mangi i anime, utrwalonym w naszym społeczeństwie był pogląd, iż są to bajki dla dzieci. A na takie przecież nie nakłada się żadnych wiekowych ograniczeń. Porównując przeszłość do teraźniejszości, stwierdzić można, iż poczyniliśmy jako naród pewne postępy. Pozycje jak „Cowboy Bebop” są emitowane wieczorami na TVP Kultura i dla nikogo nie kojarzą się z bajkami dla dzieci. Świadomość co do tej, jakże bogatej i fascynującej, części japonskiej kultury jaką są japoński komiks i animacja, jest zdecydowanie większa niż kilka lat temu.

Z nostalgią spoglądam jednak na tamte czasy, gdy trzeba było tłumaczyć rodzicom, że nie ogląda się kreskówek dla dewiantów, a samemu nie ufać polskim tłumaczom…

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: