Przesądem świat stoi…

19 Kwi

Unikajmy czarnych kotów, chyba, że mieszkamy w Wielkiej Brytanii. Nie myjmy włosów w dzień ważnego egzaminu, nie śpiewajmy w nocy i w żadnym wypadku nie śpijmy z nasza głową zwróconą na północ. Wystrzegajmy się bezwzględnie trzynastki, siedemnastki i czwórki. Na szóstkę z kolei uważajmy wtedy, gdy dobrze się nam powodzi.

Te i inne wskazówki możemy znaleźć przyglądając się przesądom panującym w różnych państwach. Każdego roku piątek trzynastego wypada przynajmniej dwukrotnie – jest więc to zatem dość zwyczajne, monotonne wręcz zjawisko. Niemniej data ta jest traktowana ze szczególnym nastawieniem i swego rodzaju ostrożnością i uznawana w zachodniej kulturze za dzień szczególnie pechowy. Istnieje wiele teorii, wyjaśniających jej rzekomą feralność – w tym łączące pechowość samej trzynastki z przekleństwem piątku – dnia, w którym został ukrzyżowany Chrystus.

Wiara w pechową trzynastkę prezentowana przez znaczną część zachodniego społeczeństwa jest jednak niczym w porównaniu z obsesją jaką mają mieszkańcy Japonii i Tajwanu na punkcie liczby 4. Jedna z jej możliwych wymów w języku japońskim (し- shi) jest identyczna ze sposobem czytania znaku死, który oznacza śmierć. Z kolei w języku mandaryńskim, mimo iż istnieje różnica w wymowie słów „cztery” i „śmierć”, jest ona bardzo subtelna, opierająca się jedynie na zmienionym tonie. Z powodu tego podobieństwa, liczba cztery kojarzona jest ze śmiercią a strach ludzi na tyle poważny, że na Tajwanie żaden szpital nie ma piętra oznaczonego czwórką, a wiele hoteli w obu państwach również z niego rezygnuje, omijając feralną cyfrę.

Podobnych zabiegów dokonują mieszkańcy Rzymu i Milanu, unikając za wszelką cenę pechowej zdaniem Włochów liczby 17. Okazuje się, że anagram rzymskiego zapisu liczby, może być odczytany po łacinie jako słowa „żyłem”, w domyśle „jestem martwy”, i skutecznie odstrasza ludzi. „Właściwości” siedemnastki są traktowane na tyle poważnie, że jeden z europejskich przewoźników lotniczych z numeracji siedzeń w swoich samolotach usunął nie tylko numer 13 (zabieg coraz popularniejszy w samolotach wielu linii, będący ukłonem w stronę przesądnych pasażerów) ale także numer 17. Interesujące właściwości przypisuje się cyfrze 6 w Tajlandii. Mieszkańcy Syjamu wierzą, że szóstka potrafi odmienić czyjś los – na przykład przynieść pecha komuś kto do tej pory wiódł szczęśliwy żywot. Wytłumaczenie tego wierzenia jest urzekające w swojej prostocie, otóż cyfrę sześć da się odwrócić, uzyskując przy tym inną liczbę (9).

Oprócz pechowej trzynastki, jedną z najpopularniejszych rzeczy przynoszących pecha w wielu krajach, od Polski po USA, jest napotkanie na swojej drodze czarnego kota. Do krajów tych nie zalicza się jednak Wielka Brytania, która nie tylko kota czarnego się nie boi, ale wręcz spotkania z futrzakiem zalicza do przynoszących szczęście. Łatwego życia w Anglii nie mają natomiast kruki i wrony, uznawane za omeny zwiastujące śmierć i wojny. Nieszczęsne ptactwo nie wzbudza sympatii także poza Europą – w Korei i na Tajwanie napotkanie kruka rano zwiastuje początek dnia obfitującego w złe wydarzenia. Z kolei ci z Koreańczyków, którzy zobaczą o poranku śpiewająca srokę mogą się spodziewać, że nadchodzący dzień będzie nadzwyczaj dobry.

Koreańskie przesądy należą do niezwykle oryginalnych i intrygujących. Przykładowo, według tradycyjnych wierzeń nie powinno się dawać ukochanej osobie w prezencie butów, chyba, że nie boimy się zaryzykować zostania porzuconymi – buty symbolizują bowiem odejście partnera. Inny przesąd z Korei przestrzega przed… myciem włosów w dniu, w którym zdajemy egzamin. Okazuje się, że cała wkuwana mozolnie do głowy wiedza może po prostu… spłynąć wraz z wodą pozostawiając za sobą pustkę. Kolejną rzeczą zabranianą przez Koreańskie przesądy jest śpiewanie w nocy, pod groźbą bycia zaatakowanymi przez węże (sic).

W Japonii z kolei za żadne skarby nie próbujmy gwizdać w nocy – ściągnie to na nas nadejście złych duchów. Równie niebezpieczne jest spanie z głową zwróconą ku północy – kierunku, z którego przychodzi po ludzi śmierć. W Kraju Kwitnącej Wiśni właśnie w takiej pozycji układane są ciała zmarłych. Należy zatem bezwzględnie pamiętać aby nasze posłanie nie stwarzało takiej możliwości. W Europie, wystrzegajmy się wędrówek nocnych jeśli znajdziemy się na południu Hiszpanii. Przesąd głosi, że można wówczas napotkać „procesję”, do której jeśli zostaniemy włączeni, podążymy z nią prosto do piekła. Uniknąć pecha niezwykle ciężko jest mieszkańcom Indii, którzy wierzą, że wyjący w nocy pies zwiastuje nieszczęście, zwłaszcza jeśli w rodzinie ktoś choruje.

Sama Polska również obfituje w bogactwo przesądów. Oprócz tych najpopularniejszych o łapaniu się za guzik widząc kominiarza i czterolistnej koniczynie przynoszącej szczęście, istnieje także wiele innych przesądów-rad, jak żyć i chronić się przed złymi mocami. Ważne jest aby w mieszkaniach i domach toaleta nie znajdowała się naprzeciw drzwi (wypisz wymaluj aranżacja mojego mieszkania ;)), gdyż wówczas domownicy nigdy się nie dorobią. Według innego przesądu, w trakcie pełni księżyca nie powinno się poddawać żadnym operacjom, czy nawet zabiegom kosmetycznym i upiększającym – rezultat zawsze będzie opłakany. Oświadczając się ukochanej, mężczyźni powinni pamiętać aby pierścionek nie miał w środku perły, przywodzącej na myśl swym wyglądem łzy. Uważajmy gdy uroda naszego dziecka jest zbyt entuzjastycznie wychwalona przez obce kobiety – istnieje możliwość, że starają się one rzucić urok. Malca można obronić zawiązując mu czerwoną wstążeczkę na rączce – talizman chroniący przed złymi intencjami. Nie spoglądajmy również w lustro w środku nocy, chyba, że nie boimy się ujrzeć weń diabła.

Choć większość z przesądów przypomina legendy i wydaje się nie mieć większego sensu ani związku z rzeczywistością, niektóre z lokalnych wierzeń można wytłumaczyć w praktyczny sposób. Buty to kiepski prezent, przed zakupem wypadałoby, aby zmierzyła je osoba, która będzie je nosić. Śpiewanie czy gwizdanie w nocy może przeszkadzać sąsiadom lub pozostałym domownikom. Nocne spacery z kolei rzeczywiście nie są najbezpieczniejszą forma aktywności fizycznej… …a kobiety i tak preferują diamenty… 😉

* tekst jest jednym z tekstów mojego autorstwa, które swego czasu ukazywały się na, niestety nie istniejącym już, portalu portalWWW

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: