Wdowa, człowiek najniższej kategorii.

5 Maj

Położone w Północnych Indiach, 56-tysięczne miasto Vrindavan nazywane jest Miastem Świętych bądź Świętym Miastem. Znajdujące się w tym samym miejscu co niegdyś mityczny las Vrindavan, w którym Kryszna bawił się w dzieciństwie, miasto jest ważnym ośrodkiem religijnym hinduizmu, domem dla ponad 4 tys. świątyń, celem pielgrzymek wiernych z całego kraju i siedzibą licznych organizacji religijnych. Z zachwycającymi widokami przepięknych budowli świątyń kontrastują sylwetki wychudzonych, przygarbionych kobiet, odzianych w białe szaty, snujących się boso po ulicach miasta jak cienie. Żebrzą bądź odśpiewują modlitwy w zamian za miskę ryżu lub skromny pieniężny datek. Te kobiety to wdowy, które przybyły do Vrindavan aby tutaj oczekiwać nadejścia śmierci. Miasto Wdów to bowiem jeszcze inna nazwa tego miejsca.

Posłuszna żona lub lubieżna grzesznica

Według świętego kodeksu hinduistycznego Dharmaśastry, od wdów po śmierci męża oczekuje się poświęcenia reszty swojego życia pamięci zmarłego. W tradycji hinduistycznej, głęboko zakorzeniony jest pogląd, iż treścią życia kobiety jest małżeństwo i podporządkowanie się mężczyźnie. Padma-purana (jeden z najważniejszych religijnych tekstów hinduistycznych) do obowiązków kobiety zalicza podobanie się swojemu mężowi, które opisywane jest jako „najświętszy obowiązek” niewiasty oraz wdzięczne obsypywanie pocałunkami dłoni ukochanego męża nawet gdy ten źle traktuje żonę lub niesłusznie ją bije. Mężczyzna jest określany mianem ziemskiego boga kobiety, do którego powinna być przywiązana nawet bardziej niż do swoich dzieci. Nic zatem dziwnego, że w takim kontekście kulturowym, po śmierci małżonka, kobieta traci jakikolwiek status społeczny i zostaje zepchnięta na margines życia publicznego. Po śmierci męża, kobiety zobowiązane są przyodziać białe sari, zdjąć wszelką biżuterię i zaprzestać malowania tilaki na czole. W nie tak odległej przeszłości obowiązywał także absolutny nakaz golenia głowy, lecz obecnie nie jest to już regułą, której należy bezwzględnie przestrzegać. Te zabiegi na celu mają oszpecenie kobiety, przemienienie jej w istotę wyzbytą seksualności, gdyż w społeczeństwie hinduskim panuje przekonanie, że kobieta pozbawiona męża wodzić będzie innych mężczyzn na pokuszenie, okrywając tym samym hańbą swą rodzinę. Wszystkiemu winna jest zgubna natura kobiety – istoty dzikiej i nieokiełznanej, pożądliwej i lubieżnej, dla której jedynym ratunkiem od grzesznego życia w rozpuście jest małżeństwo, poprzez które kobieta może osiągnąć spokój i wyższy stopień egzystencji jako oddana i posłuszna żona, godna życia w społeczeństwie. Uważany za praojca ludzkości, Manu nauczał w swoim traktacie Manusmryti o naturze kobiet i postępowaniu względem wdów. Między innymi możemy przeczytać o zakazie spożywania przez wdowy pikantnych potraw, które miałyby rzekomo rozpalać pełne chuci ciało kobiece i obowiązku zastąpienia kurkumy i czerwonego proszku kumkum, wcieranych w ciało kobiety po ślubie jako wyrazy jej atrakcyjności i gotowości seksualnej, popiołem ze stosu pogrzebowego męża. Dodatkowo wdowa według Manu powinna umartwiać swe ciało poprzez przestrzeganie postów, jedzenie jednego posiłku dziennie i spanie na podłodze.

Wdowa przynosi pecha

Przyjście na świat jako istota tak niestała i rozpustna jaką jest kobieta to nie jedyne „przewinienie” indyjskich wdów. Konserwatywna część społeczeństwa wierzy, że wdowa przynosi pecha. Pogląd ten ilustruje najlepiej sytuacja opisana przez anonimową hinduską wdowę w jej artykule z 1889 roku zatytułowanym „Ciężki los Hinduskich Wdów Opisany Osobiście przez Wdowę”. Autorka spisała swoje doświadczenia po śmierci męża, kiedy to nie tylko została zmuszona do zgolenia włosów i pozbawiona wszelkich ornamentów na ciele, ale musiała iść w odległości 60 metrów od żałobnej procesji aby przypadkiem nie rzucić cienia na którąś z biorących udział w pogrzebie kobiet i nie sprowadzić na nią wdowieństwa. Postrzeganie kobiet w hinduizmie jako istoty nieczyste i grzeszne, połączone z przekonaniami religijnymi i wiarą w reinkarnację i karmę, prowadzą do kuriozalnej sytuacji, w której wdowy obwiniane są niejednokrotnie za śmierć mężczyzny. Ma to miejsce szczególnie wówczas gdy małżonek zginie w wypadku bądź umrze w powodu choroby. Pamiętając jak wielkim błogosławieństwem urastającym do rangi sensu życia jest w hinduizmie dla kobiety małżeństwo, moment owdowienia traktowany jest jako kara boska uderzająca we wdowę, która najwyraźniej w poprzednim życiu musiała rozzłościć boga złym postępowaniem w stosunku do ówczesnego męża.

 

Chwalebna Sati

Mimo wszystkich „win”, w nie tak odległej przeszłości wdowa mogła odzyskać szacunek społeczeństwa, a wręcz zaskarbić sobie podziw ludu, gwarantując swoim rodzicom ogólne poszanowanie i dostąpić zaszczytu bycia czczoną niemalże jak święta. Taką drogą ku chwale był rytuał Sati. Sati dosłownie oznacza: „prawdziwa”, „chwalebna”, „dobra”, ale słowo odnosić się może także do rytualnego spłonięcia żywcem na stosie pogrzebowym męża i do wdowy, która decydowała się na taką śmierć. Odwaga wdowy, która podążała ku śmierci za swoim ukochanym wzbudzała powszechny podziw, kobietom, umierającym w ten sposób stawiano pomniki-kamienie, które są czczone nawet po dziś dzień. W teorii Sati była dobrowolną praktyką, w rzeczywistości jednak historii znane są liczne przypadki, kiedy kobiety, czy wręcz dziewczynki (nawet we współczesnych Indiach małżeństwa z dziećmi wciąż nie są rzadkością) były zaciągane siłą na stos, ich ciała krępowane, nierzadko przez własnych rodziców czy braci. Nawet w sytuacji, gdy kobieta rzeczywiście postanawiała spłonąć wraz z ciałem męża, najprawdopodobniej wielokrotnie było to spowodowane nie tyle olbrzymią miłością do małżonka, co presją otoczenia i strachem przed życiem we wstydzie, głodzie i ubóstwie, wśród społecznego potępienia, zniewag i oskarżeń o śmierć męża. Sati prawnie zostało zakazane w 1829 roku przez Brytyjczyków, ale w niektórych rejonach Indii, szczególnie na rolniczych terenach i w małych wioskach rytuał był praktykowany także w XX wieku, ostatni znany prasie przypadek mający miejsce w 1987 roku. Jednocześnie, niektórzy obserwatorzy, jak fotograf Tewfic El-Sawy, autor wstrząsającego eseju fotograficznego „White Shadows”, zauważają, że życie, na które decyduje się wiele wdów przybywając do miasta Vrindavan jest niczym innym jak współczesną formą Sati.

Żywot żebraczki najlepszą opcją

We Vrindavan mieszka obecnie ponad 2 tys. wdów. Kobiety można znaleźć w aśramach, gdzie wdowy zbierają się odśpiewywać religijne pieśni, bądź na ulicach, wzdłuż szlaków pielgrzymek, żebrzące o wsparcie finansowe. Przetrwanie starszych i schorowanych wdów, którym zdrowie nie pozwala na 8-godzinne śpiewanie, jest całkowicie zależne od organizacji charytatywnych i datków składanych w świątyniach. Reszta kobiet żyje skazana na łaskę odwiedzających miasto pielgrzymów – potencjalnych dobroczyńców, którzy umiłowawszy się nad kobietą wesprą ją odrobiną pieniędzy i właścicieli aśramów. Warunki w aśramach wahają się od znośnych panujących w ośrodkach założonych przez aktywistów (takich jak nominowana do Pokojowej Nagrody Nobla, Dr. Mohini V. Giri), w których poczyniono starania aby kobietom zapewnić pomoc medyczną i rozwijanie umiejętności takich jak szycie i tkactwo, a także nauka czytania, po fatalne w najbiedniejszych ośrodkach. W wielu aśramach codziennością jest wyzysk seksualny. Młode wdowy są gwałcone i zmuszane do prostytucji, opieka medyczna stoi na zerowym poziomie, szerzą się choroby weneryczne i gruźlica a właściciele pozbawiają kobiety nawet należnej im racji żywieniowej, na którą zapracowały śpiewem. Poza zapewnieniem sobie noclegu i wyżywienia, wdowy muszą też zatroszczyć się o takie sprawy jak pośmiertna kremacja, gdyż najprawdopodobniej nikt z członków rodziny nie zgłosi się po ciało zmarłej wdowy, w obawie przed ściągnięciem na siebie nieszczęścia. Wiele z tych kobiet umrze schorowane i w samotności, na ulicach Vrindavan, z dala od domu rodzinnego i swoich bliskich, którzy nawet nie pofatygują się na pogrzeb. Tragizmu tej patowej sytuacji dodaje fakt, że większość wdów, skazanych na tak żałosną egzystencję nie skorzystałaby z szansy powrotu do domu. Paradoksalnie, życie żebraczek w Mieście Wdów to dla nich najlepsza opcja. Dla wielu jedyną alternatywą jest bycie darmową służąca, poddawaną biciu i poniżaniu w domu rodziców zmarłego małżonka. Inne zostały wygnane przez rodzinę męża, bądź nierzadko własnych rodziców wskutek kontrowersji kulturowych jakie budzi owdowiała kobieta. Mając do wyboru żywot żebraczki w rodzinnych stronach, gdzie codziennie musiałyby stawiać czoła wstydowi i społecznemu potępieniu ze strony znajomych, wdowy przybywają do Vrindavan czując, że w miejscu tym będą wśród „swoich”, żywiąc jednoczesnie nadzieję, że w Świętym Mieście duchowe ukojenie.

Oficjalnie, od roku 1856 kobietom wolno ponownie wychodzić za mąż a od 1956 wdowy są prawnie upoważnione do dziedziczenia majątku po zmarłym małżonku. W praktyce jednak prawo zwyczajowe okazuje się silniejsze, a wdowie niełatwo jest znaleźć chętnego do ożenku. Rzadko kiedy też kobieta odważa się na próbę egzekwowania tego co się jej legalnie należy. Na rolniczych terenach, gdzie dostęp do edukacji kobiet jest znacznie ograniczony, a żoną można zostać w wieku dziecięcym, kobiety w ogóle nie mają pojęcia o swoich prawach. Po śmierci męża majątek zostaje zawłaszczony przez braci lub rodziców zmarłego, a wdowa może jedynie „wybierać” z wymienionych w tym artykule życiowych scenariuszy…

http://telsawy.tripod.com/White_Shadows_Movie.html – Pod tym adresem znaleźć można przejmujący esej fotograficzny Tewfica El-Sawiego poświęcony wdowom żyjącym w mieście Vrindavan.

źródła: „Indyjskie wdowy – pogrzebane za życia” – http://www.zycie.senior.pl/147,0,Indyjskie-wdowy-pogrzebane-za-zycia,1171.html Ilona Wojtarowicz.

„Kobieta w hinduizmie” – http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,5615

Lys Anzia „’Nothing to Go Back To’ – The Fate of the Widows of Vrindavan, India.” http://womennewsnetwork.net/2007/11/05/nothing-to-go-back-to-the-fate-of-the-widows-of-vrindavan-india/

Hutokshi Doctor. „Women In White: India’s Widows” http://www.sikhspectrum.com/012003/widows_h.htm

Elizabeth Abbot. „Historia Celibatu”, Celibat Wdów, Cnotliwe Wdowieństwo Hindusek (312-315) Encyclopedia of Cremation: Sati

*tekst ze zbioru moich artykułów ukazujących się niegdyś na, niestety nie istniejącym już, portalWWW.eu

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: